Socjolog, ekonomista, architekt i ksiądz wyjaśniają czym jest... Polska 25 lat po Polsce Ludowej

Kategorie: Silesia24
Utworzone: czwartek, 27 marca 2014 Autor: Łukasz Respondek
fot. ARC/Park Śląski
W PRL-u społeczeństwo było zmuszone do czczenia jednej słusznej ideologii

 

"Proszę Państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm" - słynne słowa Joanny Szczepkowskiej z Dziennika Telewizyjnego pamiętamy doskonale. 25 lat temu obradował Okrągły Stół. Wiele się od tego czasu zmieniło. Zamiast kartek na żywność mamy uginające się od produktów półki w dyskontach spożywczych, małego fiata zastąpiły wygodne zachodnie wehikuły, a wczasy w Juracie - wyprawa all-inclusive samolotem do Egiptu. Czy dzięki temu jesteśmy jednak szczęśliwsi? Jak zmieniła się Polska? Zapytaliśmy socjologa, architekta, ekonomistę i duchownego.

Jak wyglądało życie ćwierć wieku temu? Sąsiedzi spotykali się na sobotnich seansach filmowych. Wypijali przysługujące pół litra wódki i rozmaili po cichu o strajkach, "Solidarności" i Jaruzelskim. To były znaki czasu: nie było co do gara włożyć, o demokracji słuchało się tylko w Radiu "Wolna Europa", milicja budziła strach i obrzydzenie. Każdy ciągnął jednak wózek o podobnej wadze, co niewątpliwe ułatwiało międzyludzkie relacje. Potem przyszły przemiany, kapitalizm. Każdy miał swój telewizor i tyle wódki, na ile było go stać. O demokracji słyszało się wszędzie, a policja uciekała ze stadionów przed kibolami. Od tego czasu minęło prawie półtorej pokolenia. W innej już Polsce żyjemy. Pytanie, czy w lepszej.

Są i mankamenty

Badania pokazują jednoznacznie, że żyjemy na dużo wyższym poziomie materialnym niż 25 lat temu. Zmieniliśmy status społeczny i zwiększyliśmy swoje szanse na rozwój. Średnia krajowa pensja wzrosła trzykrotnie. Nikt nie zmusza nas do czczenia jednej słusznej ideologii. Jest lepiej. - Ogólnie rzecz ujmując, bo są grupy społeczne, które ledwo wiążą koniec z końcem - zauważa profesor Adam Bartoszek, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego i jednym tchem wylicza mankamenty obecnych realiów. - Na pewno spadła jakość produktów, które teraz są wzbogacane o chemię. Zwiększenie obciążenia pracą nie jest natomiast rekompensowane zarobkami. Ludzie pracują na umowach śmieciowych, zwiększyła się presja życia, a państwo nie daje poczucia bezpieczeństwa - mówi i dodaje: - Jeden z podstawowych okrągłostołowych postulatów nie został jeszcze spełniony: nie zbudowaliśmy społeczeństwa o kulturze obywatelskiej. Państwo dla obywateli przyjazne jest tylko formalnie - uważa profesor Bartoszek twierdzi też, że Polacy łatwo potrafią zbudować swoją niszę szczęścia opartą głownie na aspiracjach materialnych. - I aby ją osiągnąć kombinują wszyscy, od elit po masy. Czy są szczęśliwi? Szczęście jednostki wcale nie jest dobrym kryterium do oceny więzi społecznych i obywatelskości - podkreśla naukowiec.

Słuszna tendencja

Architektura Polski Ludowej - mimo kilku, stanowiących zresztą wyjątek od reguły, ciekawych obiektów - kojarzy się głównie z wielką płytą. A o wartości tych budynków najlepiej mogą się dziś wypowiedzieć ich mieszkańcy. Przełom w tej dziedzinie nie dokonał się z dnia na dzień. Koniec lat 80. i początek lat 90. spowodował w Polsce otwarcie na świat. Dotyczyło to również przemian w architekturze projektowanych i realizowanych obiektów. Piotr Franta, architekt tłumaczy, że wówczas zaczęły do Polski docierać nowe materiały, nowe technologie oraz nowe zasady finansowania budownictwa, również te komercyjne. - A z nimi również nowy sposób myślenia, estetyki i nowe standardy użytkowe - zaznacza. Początkowo zachodnie wzory estetyczne w wielu dziedzinach gospodarki, w tym również i w budownictwie, przyjmowano dość bezkrytycznie. Z czasem jednak - na szczęście - wątki europejskie i pozaeuropejskie w architekturze coraz częściej były i są zastępowane rodzimymi, regionalnymi - Mają jednak współczesny wyraz architektoniczny - tłumaczy Franta. - Ten proces trwa do dziś i wydaje się słuszną trwałą tendencją architektoniczną - dodaje.

Wielka płyta to symbol architektury minionej epoki
Wielka płyta to symbol architektury minionej epoki, fot. Łukasz Respondek

Cytryny z Katowic

Profesor Andrzej Barczak, ekonomista z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach: - Pamiętam jak 30 lat temu wyjeżdżałem na międzynarodowe sympozjum. Miałem w kieszeni 5 dolarów i suchą kiełbasę w walizce. Gdy koledzy szli na obiad, udawałem, że boli mnie brzuch, bo nie było mnie na niego stać - wspomina. Jak sam przyznaje, dziś taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia. Polska w sferze ekonomicznej jest już w innej epoce, zrobiła ogromny krok do przodu - gospodarka jest rynkowa, dobra trwałego użytkowania są bardzo łatwo dostępne, inflacja utrzymuje się na rekordowo niskim poziomie. - Trochę nie doceniamy tego, a przysłowiowy Kowalski ciągle chce mieć jeszcze więcej - przyznaje profesor. I dodaje, że boom ekonomiczny widać szczególnie podczas niedzielnych spacerów w Silesia City Center, gdzie ludzie kupują dużo produktów, i to wcale nie za najniższą cenę. - A przecież wcale nie tak odległe są czasy, gdy "krakusy" do Katowic za cytrynami przyjeżdżali - uśmiecha się Barczak. - Statystycznie zarobki wzrosły wielokrotnie, ale ci, którzy są przyzwyczajeni, że państwo powinno dawać, są rozczarowani, bo daje coraz mniej, a będzie dawać jeszcze mniej.

Minęło 25 lat od zakończenia PRL-u
ilość sklepów i dostępność towarów jest znacznie większa niż 25 lat temu, fot. Łukasz Respondek

Kościół realistów

Nie trzeba nikogo przekonywać, jak wielką rolę w przemianach ustrojowych odegrał kościół, papież Jan Paweł II i jego pielgrzymki. Co zostało z tego po 25 latach? Jak tłumaczą duchowni, religijność jest dynamiczna i podlega różnym procesom. I tak np. na stałym pożmie pozostał odsetek osób, które deklarują swoją wiarę, ale aż o 10 procent spadła ilość uczestników niedzielnej mszy świętej. Na stałym poziomie pozostała akceptacja dla prawd wiary, ale zmniejszyła się ona w odniesieniu do nauczania moralnego i teologicznego Kościoła. Ksiądz doktor habilitowany Arkadiusz Wuwer z Uniwersytetu Śląskiego zaznacza, że zmieniający się kościół musi przeciwstawiać się nowym problemom, które od czasów PRL-u ewoluowały. Laicyzację państwa, kryzysy w rodzinie, małą stabilizację zastąpiły konsumpcjonizm, wyzysk i bezrobocie, obojętność wobec dziedzictwa kulturowego, kryzys rodziny w ogóle. - Wydaje się jednak, że w tej przestrzeni religijno- kościelnej jesteśmy większymi realistami. Mesjanistyczny duch posłannictwa został zastąpiony świadomością wyzwań - uważa ksiądz Wuwer. Jego zdaniem to tak jak z dostaniem, kiedy w pewnym wieku traci się bezpowrotnie rzeczy związane z dzieciństwem. - Dużą nadzieję widzę w młodzieży, w nowych formach duszpasterskich. W byciu nie urzędnikiem kościelnym, a świadkiem wiary.

Gorące tematy

Sezon festiwali otwarty!

Sezon festiwali otwarty!

Wszystko wskazuje na to, że otwarcie tegorocznego sezonu polskich festiwali będzie naprawdę mocne! Jeżeli jeszcze nie macie planów na weekend...to już chyba po problemie. Fani muzyki więcej

Snowfest - znamy już pełen line up!

Snowfest - znamy już pełen line up!

Już niedługo SnowFest Festival powered by Tauron po raz 7. udowodni, że impreza do rana pod gołym niebem to nie tylko domena ciepłych, letnich miesięcy. Najgorętsze wydarzenie trwającego więcej

Snowfest - drugie ogłoszenie!

Snowfest - drugie ogłoszenie!

Siódma edycja festiwalu SnowFest - najgorętszego wydarzenia w samym środku zimy - odbędzie się 28 i 29 lutego w Szczyrku. Po raz kolejny na terenie amfiteatru pojawi się liczna grupa więcej

MIASTA MAJĄ DOBRY PR

MIASTA MAJĄ DOBRY PR

Jak polskie miasto stało się rozpoznawalne na całym świecie, jak wciągnąć w marketing miejsc influencerów, jak wykorzystać storytelling w samorządach, jakie akcje społeczne prowadzić, aby więcej

Nowa muzyka

Nowa muzyka

Na mapie polskich festiwali można spokojnie doliczyć się co najmniej kilkudziesięciu pozycji. Niektóre są małe, kameralne, zaszyte w podziemiach fortu lub leśnej głuszy. Inne wręcz więcej