Chłopak z Sosnowca wyrzucił chłopaka z Sosnowca, czyli kulisy Hell's Kitchen

Kategorie: Rozrywka Silesia24
Utworzone: czwartek, 5 czerwca 2014 Autor: Marek Szeles
fot. Hell’s Kitchen Polska/Facebook
Sweet focia z uczestnikami Hell’s Kitchen (fot. Hell’s Kitchen Polska/Facebook)

Rozmowa z Grzegorzem Kaźmierczakiem, uczestnikiem programu i mieszkańcem Sosnowca

Jak pan trafił do "Hell’s Kitchen"?

Kolega do mnie zadzwonił, namówił i prawdę mówiąc, wsadził mnie na minę. Powiedział, że jest taki program, w którym można zaistnieć. Akurat o to mi nie chodziło, bo znam swoją wartość i wiem, że dużo potrafię jako kucharz. Bardziej myślałem o tym, że dzięki temu programowi będzie okazja, aby zarobić jakieś pieniądze, zareklamować siebie. Napisałem więc maila, wysłałem filmik i pojechałem na casting. Wiedziałem, że wejdę do programu, bo oni potrzebują charakterystycznych ludzi, a ja taki właśnie jestem.

Jaki naprawdę jest Modest Amaro?

Modest Amaro to tak naprawdę Wojciech Basiura z Sosnowca. Kończył tu nawet jakieś technikum. I można powiedzieć, że chłopak z Sosnowca wywalił z programu chłopaka z Sosnowca. Osobiście uważam, że powinien się zająć knajpą, a nie takim programem. W moim odczuciu jest niesprawiedliwy w ocenie innych. To krzykacz, który manipuluje sytuacją według własnego uznania. A ja dałem się w to wszystko wmanipulować i prawdę mówiąc, straciłem do siebie dużo szacunku. Mój profesjonalizm i doświadczenie zostały w tym programie podważone. A ja mam naprawdę potężną wiedzę kulinarną.

A między uczestnikami "Hell’s Kitchen jest wzajemne wsparcie czy rywalizacja?

Na początku było wsparcie, bo pracowaliśmy w grupie. Oczywiście nie obyło się bez emocji, bez wyzywania, że jesteś taki, śmaki czy owaki. Ja akurat miałem do tego dystans, bo w życiu jestem luzakiem i byle co nie wyprowadza mnie z równowagi. Poza tym kiedy się zorientowałem, jaki to program, robiłem wszystko, żeby stamtąd wyjść, więc nawet przy nominacjach nie kombinowałem, co mi się bardziej opłaca. Z czasem na pewno jest to rywalizacja. Dla tych młodych chłopaków wyjście z programu z osiemdziesięcioma tysiącami złotych i referencjami od Amaro to coś dużego. Mają o co walczyć.

Grzegorz Kaźmierczak z Hell's Kitchen o Wojciechu Modeście Amaro
Grzegorz Kaźmierczak w Hell's Kitchen, fot. Hell's Kitchen Polska/Facebook

Jak się żyje przez cały dzień w takim reality show, kiedy każdy ruch, każde słowo jest nagrywane, obserwowane?

Ja umiem się kontrolować. Wszystko, co mówiłem, było przemyślane przeze mnie. Nie paplałem na planie po to, żeby paplać. Pozostali natomiast często zapominali się, że za tymi wszystkimi lustrami weneckimi dookoła są kamery. Czasem, kiedy się opamiętali, było już za późno, bo coś tam głupiego zrobili czy powiedzieli. Bywało, że były robione duble, bo nie wszystko poszło tak, jak trzeba, nie wszystko było powiedziane tak, jak należy. Samo gotowanie nie było i nie jest powtarzane. Tam kamera jest puszczona i akcja idzie w jednym ciągu. natomiast powtarzane były sceny, kiedy Amaro do nas mówił, kiedy kazano nam się rozchodzić, wracać z powrotem i znów odgrywaliśmy tę samą scenę. Przez to pewne moje słowa zostały wyjęte z kontekstu i pokazane w innej sytuacji. Na przykład historia ze stekiem. Robiliśmy stek "medium rare" czyli mięso powinno być lekko różowe, ale też jeszcze krwiste. I dokładnie takie było moje. Wtedy Amaro nie powiedział mi, że moje mięso jest OK, czy nie jest OK. Przyczepił się do glazury, czyli do braku masła na steku. A w telewizji wyszło na to, że mój stek został ugotowany, a to nie była prawda.

Kto pana zdaniem ma szanse wygrać "Hell’s Kitchen"?

Myślę, że Łukasz. Jest bystrym chłopcem, ułożonym. Ale też on ma to coś, ten dryg do kuchni. Powinien tę kasę wziąć i pracować u Amaro. Jest dobry w tym, co robi. Gdy inni się gubili, on najszybciej w nowych zadaniach się odnajdował.

Czy występ w "Hell’s Kitchen" spowodował jakieś pozytywne zmiany w pana życiu?

Nie. Nie mam żadnych wielkich propozycji. I pewnie ich mieć nie będę. Dla mnie to było wręcz żenujące. Łapie się nawet na tym, że staram się unikać ludzi. Choć wszyscy wokół są do mnie pozytywnie nastawieni i uważają, że byłem jedyną osobą w programie, która nie cukrowała, nie wchodziła komuś z wazeliną w cztery litery. Nawet na stronie internetowej programu w Ipla wszyscy zachwycają się Amaro, a ja jako jedyny mówię, że nie jest sprawiedliwy. Przy okazji chciałbym wszystkim powiedzieć, żeby tego typu programów nie traktowali zbyt poważnie. To nie jest to samo, co "Top Chef" czy "MasterChef". "Hell’s Kitchen" to jest reality show. W tamtych programach uczestnicy mają do wykonania pewne zadania i je robią przed kamerami. To są programy bardziej wymagające wiedzy kucharskiej i intelektu. W tym chodzi przede wszystkim o wzbudzenie emocji. Na podstawie swoich doświadczeń mogę jedynie innym poradzić, żeby nie dali się wciągać w takie programy. Na pewno nie w takie reality show.

Wywiad z Grzegorzem Kaźmierczakiem - uczestnikiem kulinarnego programu Hell's Kitchen - Piekielna kuchnia
Grzegorz Kaźmierczak z synem, fot. G.Kaźmierczak

Czy po takich doświadczeniach zamierza pan jeszcze kiedyś wystąpić w podobnym show telewizyjnym?

Przede wszystkim formalnie nie mogę przez dwa lata nigdzie występować. Poza tym chyba już sobie podaruję takie występy. Moje zamierzenia, co do "Hell’s Kitchen" były inne. Inną miałem wizję. Sądziłem, że podobnie jak w pozostałych programach kucharskich, będzie tam większa szansa na pokazanie swoich umiejętności. A tak naprawdę chodziło o to, żeby z człowieka zrobić idiotę. Dlatego wszystkim, których teraz spotykam mówię, żeby nie określali mnie po tym, co zobaczyli w telewizji, bo to naprawdę jest mylny i wypaczony obraz.

Gorące tematy

TYRASPOL - MIASTO WIDMO

TYRASPOL - MIASTO WIDMO

Tyraspol zwany „miastem widmem” to stolica jednego z najbardziej tajemniczych „państw” w Europie. Samo określenie „państwo” jest pewnym nadużyciem, ponieważ żaden kraj na świecie więcej

CO MA WSPÓLNEGO DORADCA TRUMPA, MACIEJ ORŁOŚ I PREZYDENT MIASTA?

CO MA WSPÓLNEGO DORADCA TRUMPA, MACIEJ ORŁOŚ I PREZYDENT MIASTA?

Zaufany doradca Donalda Trumpa Jonny Daniels, Maciej Orłoś i kilkunastu czołowych ekspertów od wizerunku, PR-u i marketingu w Polsce. I temat przewodni: Marketing polityczny a polityka wyborów. więcej

OFF-EM O OFF-IE

OFF-EM O OFF-IE

Ten festiwal nie ma się podobać. Ma intrygować, zadawać pytania, pobudzać do dyskusji i pokazywać wszystko to, co stanowi alternatywę dla utartych ścieżek muzycznych, myślowych, mentalnych. więcej

JEŚLI UDAŁO MI SIĘ TAM, UDA MI SIĘ WSZĘDZIE

JEŚLI UDAŁO MI SIĘ TAM, UDA MI SIĘ WSZĘDZIE

Rozmowa z Rafałem Olbińskim, polskim malarzem, grafikiem, twórcą ilustracji i plakatów znanych na całym świecie. więcej

Męskie Granie - Katowice

Męskie Granie - Katowice

Męskie Granie w Katowicach, czyli muzyczne legendy i nowe brzmienia Męskie Granie już w sobotę 22 lipca w Katowicach. Będzie to trzeci koncert sponsorowanej przez markę Żywiec trasy. Na więcej