Ostatni parasolnik na Śląsku i Zagłębiu

Kategorie: Lifestyle Silesia24
Utworzone: czwartek, 16 października 2014 Autor: Dawid Kwiecień/ fot. Dawid Kwiecień

Parasolki przez większość z nas są traktowane jako przedmioty jednorazowego użytku. Gdy tylko porywisty wiatr wyłamie druty, wyrzucamy je do kosza i pędzimy po kolejną. W końcu to koszt góra kilkunastu złotych. Są jednak ludzie, którzy przywiązali się do swoich parasoli i żal im się z nimi rozstawać. Próbują więc naprawić uszkodzenia własnymi siłami, ale co w sytuacji, gdy ich umiejętności są niewystarczające? Wtedy muszą udać się do parasolnika. Niestety nie jest to wcale takie proste, bo w naszym regionie został już tylko jeden specjalista. To pan Kazimierz Paluch, którego zakład mieści się w centrum Sosnowca.

Parasolki w rodzinie pana Kazimierza są obecne od dziesiątek lat. W tym zawodzie specjalizowała się jego mama, która umiejętności rzemieślnicze nabyła podczas nauki w Częstochowie, zagłębiu parasolników. W 1963 roku otworzyła zakład w sosnowieckiej dzielnicy Pogoń, a pan Kazimierz często podpatrywał jej pracę i pomagał. To właśnie dzięki temu, mimo że jego wykształcenie dotyczy zupełnie innej branży, dziś jest w stanie naprawiać wyłamane czy poprute parasole. - Sama naprawa metalowych elementów nie wymaga specjalnych umiejętności. Wystarczy trochę sprytu w rękach. Najtrudniejsze jest szycie, krojenie czy opracowanie nowych wzorów i modeli. Do tego trzeba już się przyuczyć - przyznaje pan Kazimierz.

Parasolnik z Sosnowca - rzedkie i wymierające zawody

Najczęstsze usterki dotyczą właśnie połamanych drutów. Wytrzymałość parasolki zależy tylko i wyłącznie od użytkownika. - Jeszcze się taki nie urodził na świecie, który stworzyłby parasol odporny na siłę wiatru - mówi parasolnik. Zdarza się również, że coś popsuje się w mechanizmie i parasol staje się bezużyteczny. Wtedy pan Kazimierz musi rozebrać go na części i wymienić elementy, które się zużyły. Bardzo często przyczyną popsutego mechanizmu jest wilgoć. Jeśli po ulewie nie dosuszymy dokładnie parasolki, to w niedługim czasie może nam ona odmówić posłuszeństwa.

Awarie mechanizmów to szczególna przypadłość produktów z Chin oraz innych krajów azjatyckich. Dlatego w sosnowieckim zakładzie ich nie naprawimy. Wymaga to dużo pracy, przez co cena usługi rośnie, a parasolka najprawdopodobniej za tydzień znów się popsuje. Jeśli chodzi o naprawy, które przeprowadza pan Kazimierz, to dotyczą one również materiału, który czasem się rozpruje. Wtedy zakład wypełniają dźwięki pracującej ponad stuletniej maszyny do szycia Singer.

Parasolnik z Sosnowca - rzedkie i wymierające zawody

Naprawa to nie jedyne zajęcie pana Kazimierza. Zajmuje się on również produkcją i sprzedażą parasoli. Koszt to kilkadziesiąt złotych, ale możemy być pewni, że jakość jest dużo lepsza niż w przypadku produktów z azjatyckiego rynku. Nie łudźmy się jednak, że będą one "nieśmiertelne". Jak mówi pan Kazimierz, nie ma niezniszczalnej parasolki. Skoro wiatr o odpowiedniej sile jest w stanie zrywać dachy i niszczyć domy, to jak ma nie uszkodzić kawałka płótna na metalowym stelażu?

Dziś zamówień nie jest już tyle, co dawniej. Czasem odezwie się jakiś teatr albo panna młoda, które chce wykorzystać tę oryginalną i jakże piękną ozdobę. Takie zlecenia pojawiają się jednak raz na jakiś czas. Zawód parasolnika jest na wymarciu. - W tej chwili zajmuje się tym dla zabawy i zabicia czasu. Znaczenie ma również tradycja. W końcu moja mama zakład założyła 51 lat temu, a ja przejąłem warsztat po dwudziestu latach - przyznaje pan Kazimierz. - Jeśli jednak miałbym się utrzymać tylko z parasolek, to niedbałym rady. Same koszty lokalu są wysokie, więc żeby jeszcze mieć na tym zysk, musiałbym reperować setki parasoli miesięcznie - dodaje. To jednak nie możliwe w czasach, gdy rynek zalany jest tanimi produktami z Azji.

Parasolnik z Sosnowca - rzedkie i wymierające zawody

Chińskie parasolki to nie jedyna przyczyna wymierania profesji, jaką uprawia pan Kazimierz. Powód to również sezonowość. - Tak naprawdę wszystko zależy od pogody. Gdy na zewnątrz jest ładnie i słonecznie, to zakład świeci pustkami. Klienci odwiedzają mnie tylko wiosną jesienią. Zimą natomiast zastanawiam się czy w ogóle tu siedzieć i czekać aż ktoś przyjdzie - przyznaje sosnowiecki parasolnik.

Niestety nawet w sezonie ludzi przychodzi coraz mniej, a pan Kazimierz nie ukrywa, że zawód skazany jest na wymarcie. Młodym również odradza zajmowanie się zepsutymi parasolkami. Przy tak niskich cenach towaru z Azji utrzymanie się z uprawiania tego rzemiosła jest po prostu niemożliwe. Szkoda, bo w czasach, gdy na całym świecie korzysta się z tych samych produktów z tym samym logiem, tacy rzemieślnicy jak parasolnik z Sosnowca nadają kolorytu i różnorodności. Tymczasem ludzkość uparła się, by ich domy i przedmioty były jakby żywcem wyjęte z któregoś z katalogów.

Parasolnik z Sosnowca - rzedkie i wymierające zawody

Gorące tematy

CO MA WSPÓLNEGO DORADCA TRUMPA, MACIEJ ORŁOŚ I PREZYDENT MIASTA?

CO MA WSPÓLNEGO DORADCA TRUMPA, MACIEJ ORŁOŚ I PREZYDENT MIASTA?

Zaufany doradca Donalda Trumpa Jonny Daniels, Maciej Orłoś i kilkunastu czołowych ekspertów od wizerunku, PR-u i marketingu w Polsce. I temat przewodni: Marketing polityczny a polityka wyborów. więcej

OFF-EM O OFF-IE

OFF-EM O OFF-IE

Ten festiwal nie ma się podobać. Ma intrygować, zadawać pytania, pobudzać do dyskusji i pokazywać wszystko to, co stanowi alternatywę dla utartych ścieżek muzycznych, myślowych, mentalnych. więcej

JEŚLI UDAŁO MI SIĘ TAM, UDA MI SIĘ WSZĘDZIE

JEŚLI UDAŁO MI SIĘ TAM, UDA MI SIĘ WSZĘDZIE

Rozmowa z Rafałem Olbińskim, polskim malarzem, grafikiem, twórcą ilustracji i plakatów znanych na całym świecie. więcej

Męskie Granie - Katowice

Męskie Granie - Katowice

Męskie Granie w Katowicach, czyli muzyczne legendy i nowe brzmienia Męskie Granie już w sobotę 22 lipca w Katowicach. Będzie to trzeci koncert sponsorowanej przez markę Żywiec trasy. Na więcej

GLIWICE - JAZZ W RUINACH

GLIWICE - JAZZ W RUINACH

Jazz w Ruinach, jeden z najoryginalniejszych festiwali jazzowych, skupiający się na młodych, wschodzących gwiazdach, festiwal interdyscyplinarny, łączący kolejne obszary sztuki, rusza po raz więcej