American dream Katarzyny Tkocz, czyli jak się świętuje za oceanem

Kategorie: Lifestyle Silesia24
Utworzone: poniedziałek, 17 listopada 2014 Autor: Rafał Barteczko
fot. archiwum prywatne Katarzyny Tkocz
Już o godzinie 12:00 na Times Square był komplet ludzi, którzy właśnie w tym miejscu chcieli powitać Nowy Rok

 

Jak być opiekunką do dzieci, to tylko w Ameryce. Pochodząca z Wodzisławia Śląskiego Katarzyna Tkocz przez prawie 2 lata pracowała w USA.  Większość pieniędzy przeznaczyła na podróże. Zwiedziła 28 stanów i ponad 70 miast. Była w Las Vegas, Miami, na Hawajach, mieszkała w Nowym Jorku. Na łamach Panoramy opowiada m.in. o sposobach świętowania Amerykanów.

Świąteczne zwyczaje w Stanach ZjednoczonychJak to się stało, że na prawie 2 lata wylądowałaś w Stanach?

Bardzo dobre pytanie. Myślę, że przyszedł taki moment w moim życiu, kiedy chciałam coś zmienić. Chciałam spróbować czegoś nowego, żyć spontanicznie i otworzyć się na nowe możliwości. Chciałam podróżować, budzić się w miejscach, które kiedyś tylko oglądałam na filmach. Znalazłam program, który umożliwiał mi taki wyjazd i już 2 miesiące później siedziałam w samolocie. Dzisiaj, z perspektywy czasu zastanawiałabym się dłużej, ale wtedy nie - wiedziałam, że będzie to przygoda życia. I się nie pomyliłam.

Czym Ameryka Cię zachwyciła? Co udało się zobaczyć?

Zachwyciłam się przede wszystkim ludźmi. Ich otwartością. Sympatią. Tym, że na każdym kroku okazywali mi życzliwość, nie było tej zawiści i zazdrości, które często obserwujemy w Polsce. Ludzie na ulicy się uśmiechają, komplementują, są bezinteresowni, a również chętni do pomocy. Wielokrotnie usłyszałam dobre słowo, ot tak, po prostu - jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. Proszę sobie wyobrazić sytuację, gdzie idzie para za rękę, a chłopak odwraca się do innych dziewczyn i mówi, że ładnie wyglądają. Jego dziewczyna odwraca się i dodaje: "ma rację, jesteście świetne". Obawiam się, że u nas skończyłoby się co najmniej awanturą. Jednak to co mnie zachwyciło i za czym tęsknię najbardziej, to po prostu codzienność - ta nowojorska. Mówią, że nawet zły dzień w Nowym Jorku jest lepszy niż najlepszy dzień gdziekolwiek indziej. I coś w tym jest. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Budziłam się z uśmiechem na twarzy, chodziłam spać z uśmiechem na twarzy - bez powodu. Byłam po prostu szczęśliwa. Miasto tak na mnie działało - różnorodność kulturowa, metro i jego artyści, zapach drogich perfum pomieszany z milionem innych zapachów To, że za każdym razem odkrywałam miasto na nowo, że każda podróż metrem była jak podróż w inne miejsce na świecie. Może brzmi infantylnie, ale nie zrozumie tego nikt, kto nie przeżył czegoś podobnego. To był taki mój narkotyk. Codzienność stawała się prostsza. Czułam, że jestem w miejscu, w którym zawsze chciałam być. A co udało mi się zobaczyć? Wszystko co zapisałam na swojej liście. Zwiedziłam 28 stanów, i ponad 70 miast. Większość pieniędzy, które zarobiłam przeznaczyłam na podróże. W końcu taki był cel mojego wyjazdu. Do tych miejsc, które bardziej zapamiętam na pewno zaliczę Hawaje, Las Vegas i Miami. To takie wisienki na mojej liście. Z każdym z tych miejsc wiążą się niezapomniane historie.

Świąteczne zwyczaje w Stanach Zjednoczonych

Większość Polaków sporo uwagi poświęca tradycji czy to tej regionalnej, państwowej czy religijnej. Jak jest z Amerykanami? Które święto jest dla nich najważniejsze? Jak je obchodzą? 

Szczerze muszę przyznać, że słowo tradycja raczej nie znajduje się w słowniku Amerykanów. Lubią świętować i to z hukiem. Jednak nie przywiązują do tego większej wagi. Jest święto, jest wolne - napijmy się, zjedzmy, siądźmy przed telewizorem, zobaczmy mecz, jutro i tak trzeba iść do pracy - w większości taką wyznają zasadę. Najważniejszym świętem zdecydowanie jest Święto Dziękczynienia. Wtedy piecze się ogromnego indyka i przygotowuje mnóstwo potraw, które dla Polaków raczej nie miałyby racji bytu. Słodkie ziemniaki zapiekane z piankami marshmellows - interesujący smak, który jednak mnie nie przekonał. Każda rodzina inaczej obchodzi to święto, zazwyczaj w szerszym gronie wspólnie ze znajomymi, czasem i sąsiadami. Przyjęło się, że przed posiłkiem chwytają się za ręce, modlą, a później każdy dziękuje za coś dobrego, co spotkało go w mijającym roku. Później odbywa uczta z mnóstwem ciast: z jabłek, dyni, orzechów - wszystkie w formie typu pie. Obowiązkowo z kilkoma butelkami cydru i wina. Po obiedzie pozostaje tylko wygodnie usadowić się na kanapie i oglądać mecz, film czy co kto woli.

Świąteczne zwyczaje w Stanach ZjednoczonychJakie są podstawowe różnice pomiędzy świętami Bożego Narodzenia w Polsce a w Ameryce?

Święta Bożego Narodzenia obchodzi się zupełnie inaczej. Nie ma tej atmosfery, magii. Rok temu nawet nie miałam za oknem śniegu, tylko palmy i 30-sto stopniowy upał. Mam wrażenie, że te święta nie są dla nich ważne, nie czują, że powinni spędzić je z najbliższą rodziną. Oczywiście ubiera się choinkę. Można znaleźć na niej dosłownie wszystko: od cukierków, papierowych ozdób przygotowanych przez najmłodszych, po przepiękne ornamenty przywiezione z najróżniejszych miejsc na świecie. Każdy z datą i nazwą miejsca. Ozdoby są kolekcjonowane przez lata i każda przywołuje inne wspomnienia. Obowiązkowo nad kominkiem muszą wisieć skarpety z imionami. Kilka miesięcy przed Wigilią dzieciaki piszą listy do Mikołaja. 24 grudnia zostawiają dla niego ciasteczka i mleko oraz marchewkę dla Rudolfa. W Internecie mogą sprawdzić, w którym dokładnie miejscu znajduje się Święty Mikołaj. 25 grudnia wczesnym rankiem (pobudka o 6:00 gwarantowana) z piskiem zbiegają na dół i sprawdzają, czy były wystarczająco grzeczne, by ich życzenia się spełniły. Amerykańscy rodzice rozpieszczają swoje pociechy. Nowy iPad czy iPhone to nic nadzwyczajnego. Jednak co mi się spodobało to rozmach, atmosfera wyczuwana w powietrzu. Ogromne ozdoby na ulicach miasta, ogromna choinka pod Rockeffeler Center z tysiącami światełek, pod którą jeździ się na łyżwach - piękny widok, zwłaszcza nocą. Mikołajowie na każdym rogu i wszechobecne kolędy. Obowiązkowym punktem jest również Christmas Spectacular w Radio City. Spektakl świąteczny z udziałem słynnych Rocketts - najlepsze przedstawienie jakie w życiu widziałam.

Świąteczne zwyczaje w Stanach ZjednoczonychPodobno jak świętować Sylwestra, to tylko w Nowym Jorku. Potwierdzasz to zdanie?

To zależy kto jak lubi świętować. Oczywiście w Nowym Jorku każdy znajdzie coś dla siebie. Pierwszego sylwestra spędziłam na Times Square. Wśród 2 milionów ludzi. Czekając na opadnięcie kuli. Pamiętam, jakby to było wczoraj. Była godzina 18:00 a wszystkie ulice dookoła Times Square były odgrodzone i zamknięte. Ludzi nie wpuszczano od godziny 12:00. Wtedy już był komplet - ludzi z całego świata, gotowych czekać 12 godzin, bez możliwości pójścia do toalety, czy też kupienia jedzenia. Tylko po to, by powiedzieć, że przeżyli sylwestra w samym sercu Nowego Jorku. Pamiętam, że kilkaset metrów przed nami występowała Taylor Swift, Carly Rae Jepsen i Neon Trees. A gwiazda wieczoru był PSY. Wtedy też po raz ostatni oficjalnie wykonał swój najsłynniejszy utwór - "Gangam Style". Niesamowite uczucie, gdy tysiące ludzi śpiewa i wykonuje ten sam taniec. Jednak najważniejsza tej nocy była kula, która opadła równo o północy witając nowy rok. Z wieżowców wypadło konfetti - specjalne konfetti - z życzeniami. Każdy przez cały rok może przyjść do muzeum na Times Square, napisać swoje marzenie na maleńkim kawałku papieru i tam je zostawić. W sylwestra będzie wirowało w powietrzu, pewnie ktoś je znajdzie. Oczywiście stałym punktem tuż po wybiciu północy jest utwór Franka Sinatry - "New York, New York", bo przecież "jeśli uda mi się w Nowym Jorku, to uda mi się wszędzie.

Świąteczne zwyczaje w Stanach Zjednoczonych

Planujesz kiedyś wrócić do Ameryki? Może masz inne plany podróżnicze?

Tak naprawdę niczego nie planuję. Życie samo pokaże co będzie dalej. Póki co skupiam się na ukończeniu studiów i funkcjonowaniu w polskiej rzeczywistości. Nauczyłam się żyć z dnia na dzień, ciesząc się każdą chwilą. Do Nowego Jorku kiedyś wrócę - to wiem na pewno… A co do planów podróżniczych, to jest jeszcze wiele pięknych miejsc na świecie, czekających na odkrycie.

Gorące tematy

CO MA WSPÓLNEGO DORADCA TRUMPA, MACIEJ ORŁOŚ I PREZYDENT MIASTA?

CO MA WSPÓLNEGO DORADCA TRUMPA, MACIEJ ORŁOŚ I PREZYDENT MIASTA?

Zaufany doradca Donalda Trumpa Jonny Daniels, Maciej Orłoś i kilkunastu czołowych ekspertów od wizerunku, PR-u i marketingu w Polsce. I temat przewodni: Marketing polityczny a polityka wyborów. więcej

OFF-EM O OFF-IE

OFF-EM O OFF-IE

Ten festiwal nie ma się podobać. Ma intrygować, zadawać pytania, pobudzać do dyskusji i pokazywać wszystko to, co stanowi alternatywę dla utartych ścieżek muzycznych, myślowych, mentalnych. więcej

JEŚLI UDAŁO MI SIĘ TAM, UDA MI SIĘ WSZĘDZIE

JEŚLI UDAŁO MI SIĘ TAM, UDA MI SIĘ WSZĘDZIE

Rozmowa z Rafałem Olbińskim, polskim malarzem, grafikiem, twórcą ilustracji i plakatów znanych na całym świecie. więcej

Męskie Granie - Katowice

Męskie Granie - Katowice

Męskie Granie w Katowicach, czyli muzyczne legendy i nowe brzmienia Męskie Granie już w sobotę 22 lipca w Katowicach. Będzie to trzeci koncert sponsorowanej przez markę Żywiec trasy. Na więcej

GLIWICE - JAZZ W RUINACH

GLIWICE - JAZZ W RUINACH

Jazz w Ruinach, jeden z najoryginalniejszych festiwali jazzowych, skupiający się na młodych, wschodzących gwiazdach, festiwal interdyscyplinarny, łączący kolejne obszary sztuki, rusza po raz więcej