Powybarczy bajzel - reportaż Daniela Dmitriewa

Kategorie: Silesia24
Utworzone: wtorek, 8 grudnia 2015 Autor: Daniel Dmitriew Źródło: Daniel Dmitriew

Wybory, wybory i po wyborach. Korzystając z zalet stosunkowo niedawno otrzymanej możliwości wybierania naszych przedstawicieli w parlamencie, w samym tylko 2015 roku mieliśmy możliwość trzykrotnego odwiedzenia lokalu wyborczego. O ile referendum tłumów nie przyciągnęło, to dwa pozostałe wydarzenia całkiem mocno odcisnęły się na naszej przyszłości oraz na otaczającym nas krajobrazie - w teorii przynajmniej chwilowo, choć wydaje mi się, że ta chwila może potrwać nieco dłużej.

Wyścig o fotel na ulicy Wiejskiej przebiega wielowymiarowo, lecz jeden z nich dla nas, podatników, którzy pośrednio płacą za miliony plakatów, jest szczególnie widoczny. Znaki drogowe, drzewa, balkony, że o zwykłych słupach ogłoszeniowych już nie wspomnę. Te wyglądają, jakby ubrały się na zimę, ponieważ podczas gorączki wyborczej, na plakacie poniedziałkowym ląduje plakat wtorkowy, i tak aż do soboty przedwyborczej. Bojkot, wandalskie zrywanie papieru przyklejonego przez konkurencję grozi konsekwencjami prawnymi i złym pijarem, na co sztab wyborczy nie może sobie pozwolić, więc przytyły te słupy ostatnio.

O ile przytłaczająco na krajobraz miast i miasteczek wpływa olbrzymia ilość materiałów wyborczych, nie można zapomnieć o ich jakości, zarówno wykonania jak i przede wszystkim, samych projektów. O zawartości merytorycznej raczej się zapomina, kosztem krzykliwych kolorów i straganowej estetyki w myśl zasady, aby mój plakat w otoczeniu sześciu innych kandydatów, przyciągnął wzrok krzycząc: "przechodniu tylko mnie zapamiętaj i wybierz!". Są i takie hasła: "Ojczyźnie służba, rodakom pożytek" - patetyczne hasło w ilości kilku tysięcy na trwale utkwiło mi w głowie, więc zadanie zostało wykonane, jak należy - szkoda tylko, że tak nachalnie. Nie oznacza to, że każdy ze spotkanych w przestrzeni miejskiej materiałów jest projektowym dnem - przeciwnie - powstały kampanie miłe dla oka, dopracowane w najmniejszych detalach. I tak mijamy pana kandydata, uśmiechającego się do nas szczerze ze zgrabnie złożonego plakatu, przemawia - bo nie krzyczy - do nas idealnie dobranym krojem pisma, którego litery układają się w przemyślane hasła. Tym bardziej szkoda, bo po kilku dniach pan kandydat razem z inną panią kandydatką lądują na bruku chodnika, baner z podniosłym hasłem odrywa się od płotu i zaczyna powiewać na wietrze utrudniając przejście pieszym. Kartonowe reklamy po przejściach - głównie atmosferycznych - straszą przywołanych wcześniej rodaków, którzy nie mają z nich żadnego pożytku. Nie można nie odnieść wrażenia, że całe miasta podczas kampanii wyborczych, stają się przestrzenią reklamową, a z każdą kolejną kadencją pomysłów na miejsce montażowe jest coraz więcej. Jak zawsze, każdy kij ma dwa końce, więc pojawia się pytanie, gdzie jest ten dobry koniec, który obroni natłok kampanijnej reklamy. Jak wielu obywaleli plakat razem z banerem były w stanie przekonać do postawienia krzyżyka obok nazwiska kandydata? - to pytanie, na które nie poznamy odpowiedzi, więc zawsze znajdą się obrońcy masowego plakatowania. Wartością jest na pewno fakt, że całe grupy ludzi musiały zająć się projektowaniem, fotografowaniem, drukowaniem i rozpowszechnieniem materiałów dla przyszłych posłów i senatorów. Miejmy tylko nadzieję, że zatrudnią oni kolejne grupy do posprzątania tej reklamowej przestrzeni. Istnieje jeszcze jeden wymiar politycznego "plakacizmu" nazwijmy go satyryczno-kabaretowym. Wśród tysięcy plakatów, między tymi krzyczącymi i stonowanymi, znajdują się prawdziwe perełki, które wprowadzają trochę kolorytu w szare dni przeciętnego wyborcy. Dobrym punktem zaczepnym jest nazwisko kandydata i tak np. powstało hasło "Idioci już byli - czas na Głąba" oczywiście potencjalny poseł nazywa się Głąb, albo - na podobnej zasadzie - "Niezgoda - Buduje", choć można pomyśleć odwortnie. Niektórzy z kandydatów stawiali na bieżące sprawy i odnosili się do problemów międzynarodowych, tak można się dowiedzieć, że "Muzułmanie obcinają głowy! Ja obcinam podatki!" To tylko trzy z wielu przykładów politycznej estetyki i "hasłotwórstwa" niskich lotów. Spacer, na który wybierzemy się kilka dni po wyborach, przypomni o niedzielnych wygranych, bądź przegranych. Przejdziemy bez wzruszenia obok rozmoczonego kawałka wyborczego papieru, z którego zerknie na nas ledwo już rozpoznawalny kandydat. Być może uśmiech pana Nowaka będzie już szerszy niż na zdjęciu, a pani Kowalska nie będzie miała powodu do radości. Miejmy nadzieję, że kadencja rządu nie zostanie skrócona i kolejny wizualny koszmar czeka nas dopiero za 4 lata.

WYBORCZY BAJZEL, fot. Daniel Dmitriew

 

tekst i fotografie: Daniel Dmitriew

Gorące tematy

Czytanie to nie kara, to przyjemność – Nicholas Sparks

Czytanie to nie kara, to przyjemność – Nicholas Sparks

100 milionów sprzedanych egzemplarzy dwudziestu tytułów na całym świecie. Ponad połowa powieści zekranizowanych. Czy te liczby mówią o sukcesie Nicholasa Sparksa? Dla niego więcej

TYRASPOL - MIASTO WIDMO

TYRASPOL - MIASTO WIDMO

Tyraspol zwany „miastem widmem” to stolica jednego z najbardziej tajemniczych „państw” w Europie. Samo określenie „państwo” jest pewnym nadużyciem, ponieważ żaden kraj na świecie więcej

CO MA WSPÓLNEGO DORADCA TRUMPA, MACIEJ ORŁOŚ I PREZYDENT MIASTA?

CO MA WSPÓLNEGO DORADCA TRUMPA, MACIEJ ORŁOŚ I PREZYDENT MIASTA?

Zaufany doradca Donalda Trumpa Jonny Daniels, Maciej Orłoś i kilkunastu czołowych ekspertów od wizerunku, PR-u i marketingu w Polsce. I temat przewodni: Marketing polityczny a polityka wyborów. więcej

OFF-EM O OFF-IE

OFF-EM O OFF-IE

Ten festiwal nie ma się podobać. Ma intrygować, zadawać pytania, pobudzać do dyskusji i pokazywać wszystko to, co stanowi alternatywę dla utartych ścieżek muzycznych, myślowych, mentalnych. więcej

JEŚLI UDAŁO MI SIĘ TAM, UDA MI SIĘ WSZĘDZIE

JEŚLI UDAŁO MI SIĘ TAM, UDA MI SIĘ WSZĘDZIE

Rozmowa z Rafałem Olbińskim, polskim malarzem, grafikiem, twórcą ilustracji i plakatów znanych na całym świecie. więcej