Lao Che - Artystyczni partyzanci

Utworzone: sobota, 9 stycznia 2016

 

lao che

Rozmowa z Mariuszem "Denatem" Dentsem, obsługującym sampler, członkiem zespołu Lao Che

- Co jest pierwsze: tekst czy muzyka?

- Najpierw jest pomysł na scenariusz utworu. Trochę działanie w wyobraźni, o czym to ma być, w jakiej tematyce, w jakiej stylistyce. I wtedy tworzy się muzyka. Dopiero potem tekst.

- Można odnieść wrażenie, że uprawiacie taką artystyczną partyzantkę. Tworzycie coś zaskakującego, atakujecie tym świat, po czym znikacie, by  pojawić się później w zupełnie innym miejscu, znów z zaskoczenia. Czy to ucieczka od szablonu?

- "Artystyczna partyzantka", ciekawe określenie, ale i dobre spostrzeżenie. My rzeczywiście uciekamy … od metalu. Graliśmy metalowych kapelach w latach dziewięćdziesiątych i potem założyliśmy Lao Che. Chcieliśmy uciec od takiej metalowej, sztampowej twórczości. Gdy uznaliśmy, że chcemy robić coś innego, zaczęły się rodzić pomysły i dostrzegaliśmy ich istotę. Dlatego wciąż uciekamy, crosoverujemy. Mieszamy różne stylistyki.

- A jednak przy  "Powstaniu warszawskim" wpadliście w sidła uznania, które was trochę zaszufladkowały. W Polsce poruszanie treści martyrologicznych jest chyba niebezpieczne dla kogoś, kto ucieka przed stereotypem?

- Powstanie to powstanie. Temat, który jest gruby, poważny. To nie jest jakieś tam fiu bździu. Mamy takie płyty, w których trochę surrealistycznie się realizujemy, trochę jest tam takiej ironii. Ale to są płyty późniejsze, gdzie pozwalamy sobie na taki teatr. A "Powstanie warszawskie" to jest zupełnie inna bajka. Z szacunku dla tej tematyki nie gramy tego choćby tu w Gliwicach. Bo tu jest miejsce na wygłupy, żarty. To jest zupełnie inny klimat grania, inna kultura. A Powstanie ma swoje specyficzne miejsce. I my to szanujemy. To ma dla nas zupełnie inny wymiar, niż to, co tu zaprezentowaliśmy.

lao che

 

- Czy "Gospel" zatem nie był czasem takim antidotum po "Powstaniu Warszawskim"?

- Absolutnie tak. Masz bardzo trafne spostrzeżenia, co do kroków w naszej działalności. Po "Powstaniu" nastąpiło takie trochę zadęcie martyrologiczne. Trzeba było w zupełnie inną stronę uderzyć.

- No właśnie. "Gospel" to takie wadzenie się z Bogiem,  modlitwy ludzi, którzy się nie modlą. A przy tym nie z pozycji marnego prochu, ale partnera.

- Tak. I jest to ogromny kontrast w stosunku do "Powstania". To było zamierzone. Tak chcieliśmy. Nie mogliśmy pozwolić, by utożsamiano nas tylko z tą jedną płytą. Zespół działa zupełnie inaczej. Jest to taka trupa teatralna. Bardziej tworzymy spektakl, niż samą muzykę. To wszystko odgrywa rolę i naszą ambicją jest nie odcinać kuponów. Dlatego jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy i każda nasza płyta to coś nowego.

Po "Gospel"  był "Prąd stały/prąd zmienny" i "Soundtrack". Po tych płytach Witold Ożoga nazwał was intelektualistami polskiej sceny muzycznej. Dlatego zapytam jeszcze raz: czy muzyka dla was jest oprawą dla treści, czy też inspiracją dla tekstów jest ścieżka dźwiękowa?

- Zależy jak się to określi. Na początku było pytanie, co pierwsze. Pierwsza powstaje muzyka i założenie. Teksty są drugie. Ale znowu znaczeniowo teksty są na pierwszym miejscu. To one dokładnie określają to, co chcemy przekazać czy pokazać w tym .. filmiku, utworze. Natomiast muzyka jest wtedy tłem, ilustracją. To jest tak, że w pierwszej fazie tworzenia są inne priorytety, a w drugiej fazie troszeczkę to się odwraca, ale też się bilansuje. Ale największą zasługę mają teksty, jaka by muzyka nie była.  Tekst można zilustrować na kilka różnych sposobów i one będą trafne. Można coś spieprzyć, coś nie będzie udane. A tekst jest jeden. Dlatego Spięty jest silnikiem całego naszego działania.

lao che

- No i "Dzieciom". Na tej płycie poszliście po … bandzie (od bandu, a nie od bandy). Więcej w niej energii, radości, perkusji i instrumentów dętych. Czy to efekt narzucony przez stylizację dostosowaną do świata dziecięcego?

- Ciężko jednoznacznie powiedzieć. W zasadzie Spięty po "Antyszantach" chciał zrobić swoją drugą płytę solową. I właśnie o dzieciach z tymi tekstami skierowanymi do dojrzałych ludzie, ale jakby tłumacząc im wszystko, jak dziecku. To był jego zamysł. Z racji różnych obowiązków nie dał rady sam zrealizować tego projektu. Spięty cały ten pomysł scedował na zespół. "Dzieciom" to trafiejka od Spiętego. To właściwie jego. Ale i zespół się spisał. Wiedzieliśmy, co jest w tekstach i trzeba było to oddać w dźwiękach. Myślę, że pięknie się to udało. A to dlatego, że Lao Che to grupa przyjaciół od lat, którzy się dobrze rozumieją, szanują. 

Gorące tematy

Nowa muzyka

Nowa muzyka

Na mapie polskich festiwali można spokojnie doliczyć się co najmniej kilkudziesięciu pozycji. Niektóre są małe, kameralne, zaszyte w podziemiach fortu lub leśnej głuszy. Inne wręcz więcej

PR W SAMORZĄDZIE JUŻ WE WRZEŚNIU

PR W SAMORZĄDZIE JUŻ WE WRZEŚNIU

Samorządowa gra o tron - rusza konkurs Kryształy PR-u Zmagania serialowych bohaterów o miejsce na tronie dobiegły końca. Ich role przejął jednak ktoś inny, a rozgrywka toczy się więcej

AIR SHOW W 100 LECIE POWSTAŃ ŚLĄSKICH

AIR SHOW W 100 LECIE POWSTAŃ ŚLĄSKICH

Widowiskowe podniebne akrobacje, rekonstrukcje walk i historyczne dioramy – już 15 czerwca na katowicki Muchowiec powróci FAJERA! W tym roku wydarzenie zostało włączone w oficjalne obchody więcej

FEST FESTIWAL 2019

FEST FESTIWAL 2019

Ponad 60 koncertów, 535 hektarów parku, który przewyższa swoją powierzchnią nowojorski Central Park, festiwalowe miasteczko i muzyczne gwiazdy z najwyższej półki więcej

TRANSGRESJE

TRANSGRESJE

tournee Moniki Ślósarczyk z niezwykłymi pracami po Śląsku Rowery górskie, Szatnia, Wyprzedaż w Biedronce czy Zumba to tylko niektóre wybrane obrazy Moniki Ślósarczyk, które będzie można więcej