Hajer

Kategorie: Lifestyle
Utworzone: środa, 21 grudnia 2016 Autor: Daniel Dmitriew Źródło: Daniel Dmitriew

Artykuł o człowieku takim, jakim jest Hajer, powinien zaczynać się mniej więcej tak: były górnik, odwiedził już 116 krajów, spotkał się z Dalajlamą, budował krematorium w Singapurze, pił krew bawoła w dżungli (nie z własnej inicjatywy), stąpał po polach śmierci w Kambodży itd. itd. Mógłbym pisać o tym wiele linijek, lecz po co się powtarzać, jeśli ktoś zrobił to już przede mną. Konkretnie zrobił to sam Hajer, a właściwie Mieczysław Bieniek - podróżnik, które swoje przygody opisał w czterech książkach, obecnie pracuje nad piątą. Po prostu nie sposób rzetelnie opisywać czyjeś przygody.

Hajera poznałem trzy lata temu. Trudno w to uwierzyć, ale tak normalnie na przystanku autobusowym w samym sercu Nikiszowca. Chwila rozmowy i słyszę coś, w co trudno uwierzyć ot tak. Brzmiało to mniej więcej: "miałem wypadek w kopalni, 9 miesięcy w szpitalu, wyszedłem, żonie powiedziałem, że jadę w Beskidy, a po kilku dniach zadzwoniłem do niej z Indii, wróciłem do domu po sześciu miesiącach i nie wiedziałem, czy na drzwiach do domu dalej widnieje moje nazwisko".
Było to dla mnie niecodzienne spotkanie i tak właśnie Mietek stał się jednym z bohaterów mojego reportażu o pylicy płuc spowodowanej długotrwałym wdychaniem pyłu węglowego przez górników. Wtedy to pierwszy raz usłyszałem o przygodach, które dla każdego wydają się tak odległe, że aż nierealne, bo oderwane od naszego codziennego życia. To prawda, Mietek był górnikiem. Można by powiedzieć, że wówczas był odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu. Plan wydobycia wykonany zawsze ponad normę. Jak sam twierdzi, "nie chciałby być swoim szefem lub podwładnym takiego szefa". Taka wypowiedź koresponduje z jego skutecznością i osiąganiem celów w podróżach. Pod krótkim stwierdzeniem - byłem tam i tam - kryją się tysiące kilometrów przebytych dziesiątkami środków lokomocji na kilku kontynentach. Niezliczone ilości mniej lub bardziej przychylnych mu nieznajomych. Na swej drodze spotkał ludzi, którzy oddawali mu swoje łóżka na noc, ale również takich, którzy oddawali ostrzegawczy strzał w powietrze okraszany tekstem: "następna będzie dla ciebie". Na 50 urodziny postanawił spotkać się z Dalajlamą. Cel osiągnięty, Hajer zostaje przyjęty przez duchowego przywódcę Tybetu. Ofiaruje mu osobisty prezent w zamian otrzymuje pamiątkę, którą po latach oddaje na licytację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Ot cały Hajer, wszystko na "nie". Nie przywiązuje się, nie chwali się i nie szuka poklasku.
Nie każdy ma w sobie odkrywcę. Z tym się rodzi. Jako mały chłopiec zwiedzał hałdy i odkrywał, że za nią jest następna hałda i tak dalej. Tak właśnie mały Miecio po drodze poprzez pracę na grubie ( KWK Wieczorek) stał się Hajerem czyli górnikopodrożnikiem. Swoją drogą istnienie tego przydomka wiąże się z dość zabawną, lecz zarazem pikantną historią, o której nie zdecyduję się tu napisać. Nie chodzi tu tylko o kwestie cenzorsko-obyczajowe, ale nie chcę odbierać przyjemności temu, komu dane będzie Hajera zapytać o to osobiście. Polecam.
Czas obecny. Po trzech latach od naszego pierwszego spotkania, podczas przygotowywania tekstu spotkałem się z Hajerem w szpitalu. Duży budynek z setkami okien. Charakterystyczne architektoniczne monstrum budowane w czasach iluzorycznej świetności PRL przy ruchliwej dwupasmówce. Dla kogoś takiego przebywanie trzeci tydzień w malutkiej szpitalnej sali musi być jak więzienie. Opowieści o przygodach w miejscu z natury przytłaczającym smakują inaczej rysując się jeszcze bardziej odlegle, niż w otoczeniu pamiątek wiszących na ścianach w domu Hajera. "Podróżowanie to przedłużenie sobie życia" - w tym jednym zdaniu znajduje się cała kwintesencja odpowiedzi na pytanie "dlaczego?" Przecież można żyć spokojnie w utartym schemacie rodzinnego bezpieczeństwa kręcąc się w trójkącie: praca, kościół, szynk. W kontraście i poniekąd uzupełnieniu niezłomnego charakteru towarzyszy jedna cecha, która u faceta, który jeszcze niedawno wysadzał skały pod ziemią, jest niezwykła. Chodzi o wrażliwość. Detale, te krótkie chwile, składające się na całą wyprawę zapamiętane w sposób, który zmienia je w coś na kształt mistyki. Jak inaczej zrozumieć opowieść o tym, że w jednym z klasztorów wyjmował 700 letnie książki z półek, mógł zetrzeć z nich kurz i oglądać skórzane oprawy. Mówiąc to Hajer nie był w tej sali szpitalnej, mnie - na tamten moment - też tam z nim nie było.
Kolejna wyprawa, a zarazem największe marzenie, to podróż dookoła Afryki. Na chwilę obecną planowana jest ze szpitalnego łóżka. Na pytanie dotyczące logistyki, czyli jak tam dojechać, czym podróżować itd., słyszę: "muszę dotrzeć do Mongolii, kupię konia, pojadę, a potem go sprzedam". Przyznaję, że brzmi to poważniej, niż planowanie rodzinnej wycieczki do Brennej. Jeśli jesteśmy w temacie rodziny, to podczas jego wypraw, po prostu czeka. Przyzwyczajona do rozstań. Pół roku to taki standard. Być może moja opinia w tej kwestii jest nieobiektywna (sam jestem Ślązakiem), lecz wydaje się, że to właśnie na tych ziemiach etos rodziny jest szczególnie zauważalny. Bez jej akceptacji pewnie już dawno Hajer siedziałby w kapciach przed telewizorem. Córka jako pierwsza czyta i recenzuje rękopisy z podróży, potem już tylko druk. To co jest szczególnie zauważalne i co sam Hajer potwierdza, to to, że żeby podróżować wcale nie trzeba mieć wielkich pieniędzy. "O czym bym pisał, jakbym miał dużo kasy i widziałbym to wszystko z perspektywy autobusu". To takie podróżowanie na patencie "wszelkimi sposobami, aby tylko jechać dalej". Prace dorywcze to norma. Oprócz tego wypadki, malarie, utrata dobytku i szczęśliwa gwiazda, która dała o sobie znać, kiedy to podczas pierwszej podróży w sytuacji kryzysowej poznał Annę Czerwińską - jedną z najlepszych polskich himalaistek.
Czego życzyć podróżnikowi leżącemu w szpitalu? To chyba oczywiste. "Dopóki podróżuję będę żyć". Tak więc spodziewam się jeszcze wielu podróży, książek i mocnych historii.

Tekst i fotografie: Daniel Dmitriew

 

 

Mieczysław Bieniek jest górnikopodróżnikiem. Podczas swoich wypraw stara się przede wszystkim dotrzeć do ludzi, poznać ich świat, ich myśli i serca. Jako prawdziwy górnik fedruje nowo poznawaną rzeczywistość, drąży w niej - to zaś bardzo często przynosi nieoczekiwane rezultaty. Na szczęście zawsze ląduje na cztery łapy. Bieniek to facet, dzięki któremu zwykłe szare życie przemienia się w ciąg niekończących się przygód.
www.hajer.com.pl

Gorące tematy

CO MA WSPÓLNEGO DORADCA TRUMPA, MACIEJ ORŁOŚ I PREZYDENT MIASTA?

CO MA WSPÓLNEGO DORADCA TRUMPA, MACIEJ ORŁOŚ I PREZYDENT MIASTA?

Zaufany doradca Donalda Trumpa Jonny Daniels, Maciej Orłoś i kilkunastu czołowych ekspertów od wizerunku, PR-u i marketingu w Polsce. I temat przewodni: Marketing polityczny a polityka wyborów. więcej

OFF-EM O OFF-IE

OFF-EM O OFF-IE

Ten festiwal nie ma się podobać. Ma intrygować, zadawać pytania, pobudzać do dyskusji i pokazywać wszystko to, co stanowi alternatywę dla utartych ścieżek muzycznych, myślowych, mentalnych. więcej

JEŚLI UDAŁO MI SIĘ TAM, UDA MI SIĘ WSZĘDZIE

JEŚLI UDAŁO MI SIĘ TAM, UDA MI SIĘ WSZĘDZIE

Rozmowa z Rafałem Olbińskim, polskim malarzem, grafikiem, twórcą ilustracji i plakatów znanych na całym świecie. więcej

Męskie Granie - Katowice

Męskie Granie - Katowice

Męskie Granie w Katowicach, czyli muzyczne legendy i nowe brzmienia Męskie Granie już w sobotę 22 lipca w Katowicach. Będzie to trzeci koncert sponsorowanej przez markę Żywiec trasy. Na więcej

GLIWICE - JAZZ W RUINACH

GLIWICE - JAZZ W RUINACH

Jazz w Ruinach, jeden z najoryginalniejszych festiwali jazzowych, skupiający się na młodych, wschodzących gwiazdach, festiwal interdyscyplinarny, łączący kolejne obszary sztuki, rusza po raz więcej