Dobry fest. Snowfest!

Tagi: snowfest
Utworzone: czwartek, 16 lutego 2017 Źródło: lukas

Coke Festiwal, Opener, Audioriver. Imprezy, których fanom dobrych brzmień szerzej przedstawiać nie trzeba. Oprócz sporego zainteresowania uczestników i atrakcyjnego lineupu mają jeszcze jeden wspólny mianownik - są organizowane latem. Czy można sobie wyobrazić lepszą na tego typu imprezy porę roku? Wydaje się, że odpowiedź jest oczywista. Nie można, bo nic nie przebije długich wieczorów, słonecznych zachodów słońca i temperatury optymalnej do outdorowych densów. I tu dochodzimy do sedna materii - czy można zatem zorganizować (z sukcesem!) festiwal zimową porą? Dla chcącego nic trudnego. Dużą wolą do łamania stereotypów wykazali się organizatorzy szczyrkowskiego SNOW FEST'u. Opłacało się - bunkrów nie zauważono, ale i tak było... fenomenalnie.

Miejsce ma znaczenie?

Szczyrk to drugie pod względem popularności wśród feryjnych turystów miasto w Beskidzie Śląskim. Trochę to dziwi. W porównaniu z sąsiednią Wisłą miasto wciąż wypada nadzwyczaj słabo. Sportowa infrastruktura jest - delikatnie mówiąc - mocno przestarzała. Coś się wreszcie ruszyło - pod koniec stycznia otwarto zupełnie nowy stok, który na fali świeżości cieszy się obecnie sporym zainteresowaniem narciarzy i snowboardzistów. To jednak wciąż za mało, by konkurować ze stokami wiślańskimi. W samym mieście niewiele się dzieje, można odnieść wrażenie, że miasto wciąż jest pogrążone w letargu i tak w nim trwa od kilkunastu lat. Idzie ku dobremu? Trudno wyczuć. Podobno (bo news sprzedany podczas jednej z podróży taksówką) okoliczne górki wykupili Słowacy i będą je adaptowali na stoki. Inwestycja wymaga sporego wkładu, zapału i woli dialogu. Oby się udało. Zapału i energii do efektywnego działania nie można odmówić organizatorom SnowFestu. Na tle przeciętności Szczyrku impreza była wydarzeniem wyjątkowym. To idealny przykład na to, jak można połączyć promocję miasta i jego największej atrakcji - skoczni narciarskiej z wydarzeniem, dzięki której zyskują wszyscy. Na pewno nie powinien narzekać lokalny biznes - począwszy od taksówkarzy, poprzez branżę gastronomiczną, na właścicielach hoteli i pensjonatów kończąc. Usatysfakcjonowany będzie również samorząd - "sprzedał" jedną z największych atrakcji miasta nie w folderach promocyjnych, a w naturalnych warunkach. Równie zadowoleni powinni być wszyscy, którzy w dniach 10-11 lutego pojawili się pod skocznią Skalite.

Dobra nuta nie jest zła

O gustach muzycznych się nie dyskutuje. Jedno lubią black metal, inni relaksują się przy Pierwszym Programie Polskiego Radia. Taki mamy klimat. Ani jedni, ani drudzy nie spotkali się zapewne na Snowfeście. Line up nie pozostawiał złudzeń: będzie elektronicznie, z przytupem, basowo. Choć zaczęło się refleksyjnie (festiwal otwierała Jóga) kolejni artyści zwiększali tempo. Sceną główną zawładnął rymowany wokal: polskie podwórko reprezentował Ten Typ Mes, zagranicę - P Money. I to by było na tyle. Po pierwszym dniu pozostał lekki niesmak - dwa koncerty na scenie głównej to jednak trochę mało. Na szczęście tuż obok niej znajdował się namiot, w którym zaaranżowano T-Mobile Electronic Beat Stage. ROS, Nu:Tone, Pendulum, Ginee zaserwowali solidną dawkę połamanych bitów. Sobota pod względem muzycznym była jeszcze lepsza. W stan czerpania energii z byle czego wprawili słuchaczy muzycy z Łąki Łan. To kapela, która powinna zadowolić gusta muzyczne zarówno rządnych wrażeń disco dancerów jak i miłośników tworzenia muzyki jak Bozia przykazała - na instrumentach. Z godziny na godzinę impreza przyspieszała - najpierw genialne Nero, później Novika z Mr. Lexem, na Last Robots kończąc. Zapewne znajdą się tacy, którzy będą narzekać: że za mały teren, że zimno, że koncertów mało. Można się ewentualnie zgodzić z ostatnim zarzutem: faktycznie czuć lekki niedosyt, jednej może dwóch kapel zabrakło. Jest nad czym pracować w kontekście przyszłorocznej edycji.

Pokaźny zestaw tricków i kino

SnowFest to jednak nie tylko impreza muzyczna, ale przede wszystkim jedne z najbardziej widowiskowych zawodów snowboardowych i free ski w Polsce. Od piątku na specjalnie wybudowanej ze śniegu skoczni (u podnóża skoczni narciarskich) trwały popisy zawodników z całego świata. Ich wykonane w powietrzu tricki freestyle'owe były skrupulatnie oceniane przez profesjonalnych sędziów. W tym roku zawody miały nietypowy format, gdyż zawodnicy rywalizowali między sobą zespołowo. Drużyny stworzyli zaproszeni zawodnicy z Polski i zagranicy. W kategorii free ski zmierzyły się dwa teamy z Polski oraz ekipa z Francji. Polskę reprezentowali Zako Team, w którym wystąpił jeden z najbardziej utytułowanych polskich freestylowców - Szczepan Karpiel-Bułecka oraz Team Majesty z Janem Krzysztofem, Hubertem Zielińskim, Kubą Pachowiczem i Marcinem Pośpiechem. Z Polakami rywalizowała trzyosobowa ekipa z Francji, w której znaleźli się Maxime Fornier, 23-letni specjalista od streetu i slopestyle, Robin Romera oraz Julien Eustache. I właśnie Francuzi okazali się najlepsi pokonując Zako Teram i Team Majesty. Nagrodę "Best Trick" zgarnął Szczepan Karpiel-Bułecka. W tym roku na SnowFest w Szczyrku poza atrakcjami muzycznymi i sportowymi, można było wybrać do kina - dzięki współpracy z National Geographic Channel uczestnicy SmnowFest Festival mieli okazje obejrzeć pięć filmów dokumentalnych pokazujących dziką naturę.

 

Summa summarum

To, co wiemy, jest kroplą, a czego nie wiemy morzem - głosi łacińskie przysłowie. W przypadku Snowfestu jest podobnie: pewne jest, że tegoroczna edycja festiwalu zakończyła się sukcesem organizacyjnym. Bez wątpienia impreza zadowoliła też muzyczne gusta biorących w niej udział uczestników. W oceanie niepewności znajduje się natomiast lokalizacja przyszłorocznej edycji, line up oraz... wola organizatorów do rozwijania formuły. Oceniając Snowfest 2017 w sakli 1/10 dajemy mocną 8. Kilka elementów układanki można lepiej dopasować, ale my Polacy już tak mamy - zawsze lubimy ponarzekać. Podsumowując - w kalendarzu festiwali muzycznych organizowanych w Polsce na dobre zagościła kolejna impreza bardzo godna uwagi.

Gorące tematy

Męskie Granie - Katowice

Męskie Granie - Katowice

Męskie Granie w Katowicach, czyli muzyczne legendy i nowe brzmienia Męskie Granie już w sobotę 22 lipca w Katowicach. Będzie to trzeci koncert sponsorowanej przez markę Żywiec trasy. Na więcej

GLIWICE - JAZZ W RUINACH

GLIWICE - JAZZ W RUINACH

Jazz w Ruinach, jeden z najoryginalniejszych festiwali jazzowych, skupiający się na młodych, wschodzących gwiazdach, festiwal interdyscyplinarny, łączący kolejne obszary sztuki, rusza po raz więcej

TAURON NOWA MUZYKA - MNÓSTWO DODATKOWYCH ZDARZEŃ

TAURON NOWA MUZYKA - MNÓSTWO DODATKOWYCH ZDARZEŃ

Jan Jelinek, Andrew Pekler i Lucy zagrają w Parku BoguckimFestiwalowe after party oraz……koncerty towarzyszące EABS i Coals w Fabryce PorcelanyGiełda płytowa oraz zwiedzanie dawnej więcej

TAURON NOWA MUZYKA - JUŻ WSZYSTKO JASNE

TAURON NOWA MUZYKA - JUŻ WSZYSTKO JASNE

LinLine-up festiwalu Tauron Nowa Muzyka Katowice oficjalnie został zamknięty. Wiemy już na pewno, że otworzy go w niesamowitej sali NOSPR The Cinematic Orchestra. A później czekają nas 4 dni więcej

NOWI ARTYŚCI NA TAURON NOWA MUZYKA

NOWI ARTYŚCI NA TAURON NOWA MUZYKA

Do grona znanych już nam twórców, którzy wystąpią na  tegorocznym festiwalu Tauron Nowa Muzyka dołączyli kolejni. Są to: Cat Power (solo), !!! (chkchkchk), Kroki, Piernikowski, SOTEI, więcej